Warta Poznań do tego meczu przystępowała opromieniona wygranymi w poprzednich starciach, w tym z liderem drugiej ligi GKS Jastrzębie na jego terenie. To umocniło go na drugim miejscu w tabeli, co gwarantuje awans do pierwszej ligi, o ile utrzyma się tę pozycję.

Wydawać się mogło, że Gwardia Koszalin – zespół ze strefy spadkowej drugiej ligi – będzie kolejnym etapem na tej drodze. Zwłaszcza że grała w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Mateusza Olszewskiego w 51. min.

Tymczasem okazało się, że osłabiona liczebnie drużyna Gwardii Koszalin aż trzykrotnie wychodziła na prowadzenie! I omal tego meczu w Poznaniu nie wygrała.

Wartę ocalił Paweł Piceluk – bohater meczu, który zdobył trzy bramki dla poznaniaków. Za każdym razem odpowiadał na gola gwardzistów – najpierw w 59. minucie, następnie w 69. minucie i wreszcie w doliczonym czasie gry. Była to piąta minuta dołożona przez arbitra, a przecież Gwardia już objęła prowadzenie w ostatniej minucie.

Wynik 3:3 pozwala Warcie nadal liczyć się w walce o awans.

Źródło: http://poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36006,23289219,warta-poznan-po-dramatycznym-meczu-zremisowala-3-3.html?disableRedirects=true

zdjęcie: PIOTR SKORNICKI