Przed Rozwojem Katowice kolejny bardzo ważny mecz na drodze ku utrzymaniu w drugiej lidze. W niedzielne popołudnie (16:00) podejmiemy przy Zgody świetnie nam znanego rywala z Opolszczyzny.

Siedmiodniowy maraton, obejmujący trzy mecze Rozwoju o ligowe punkty, zakończymy w niedzielne popołudnie. Po dwóch wyjazdach, zakończonych jednopunktową zdobyczą i brakiem zdobyczy bramkowej (0:0 z Gwardią w Koszalinie, 0:1 z Garbarnią w Krakowie) – oznaczających najpierw koniec serii zwycięstw, a potem meczów bez porażek – podejmiemy przy Zgody 28 MKS Kluczbork, czyli świetnie nam znanego rywala z Opolszczyzny, spadkowicza z Nice 1 Ligi.

– Po czterech z rzędu zwycięstwach tonowaliśmy nastroje. One mogły doprowadzić do tego, że ktoś za bardzo uwierzył, że zrealizowaliśmy już cel, ale jak pokazuje drugoligowa rzeczywistość, mecze są bardzo wyrównane. Nikt za darmo nie rozdaje punktów. Porażka z Garbarnią może wiele nasz zespół nauczyć. Jeśli wyciągniemy szybko wnioski, jeśli chłopaki zareagują odpowiednio, to jeszcze taka porażka zaprocentuje – powiedział Michał Majsner, jeden z trenerów Rozwoju.

Nasza drużyna plasuje się w tabeli na 12. miejscu z dorobkiem 30 punktów. MKS jest 16., czyli okupuje pozycję w strefie spadkowej, mając na koncie 25 punktów. Widać więc, jak wielką wagę ma niedzielne starcie. W przypadku wygranej, można odskoczyć przeciwnikowi na dystans już bardzo trudny do odrobienia. Porażka zaś sprawi, że wir strefy spadkowej znów nas porwie i zaprosi na dobre do zabawy związanej z trudną walką o utrzymanie.

– Arcyważny mecz? Teraz każdy taki będzie. Nie ma już co rozgraniczać tych meczów, bo wszystkie będą istotne i we wszystkich trzeba punktować. Tym bardziej szkoda, że nie wywieźliśmy z Krakowa co najmniej remisu – przyznał Przemysław Gałecki, środkowy obrońca Rozwoju.

Z zespołem z Kluczborka rywalizujemy o punkty od lat. To w sporej mierze dzięki dwóm zwycięstwom z tym zespołem awansowaliśmy w 2015 roku na zaplecze ekstraklasy i to w sporej mierze wskutek dwóch porażek z MKS-em w 2016 roku z tego zaplecza ekstraklasy spadliśmy. Minionej jesieni na Opolszczyźnie zremisowaliśmy 1:1. Swego pierwszego – i jak dotąd jedynego – gola w seniorskiej piłce strzelił wówczas Bartosz Marchewka. Kluczborczanie odpowiedzieli trafieniem z rzutu karnego. Zresztą, trzy ostatnie bramki stracone z MKS-em padły właśnie po „jedenastkach”.

Drużynę z Kluczborka prowadziło już w tym sezonie czterech trenerów. Zaczął Andrzej Konwiński, potem na chwilę stery przejął jego asystent Łukasz Ganowicz, oddał je Tomaszowi Kulawikowi, zaś zimą zespół objął Jan Furlepa. Tak jak kluczborczanie jesienią raz za razem remisowali, tak teraz jeszcze ani jeden mecz z ich udziałem nie zakończył się podziałem punktów. W pięciu wiosennych starciach rozegranych pod wodzą doświadczonego szkoleniowca MKS już odniósł większą liczbę zwycięstw niż przez całą jesień. W pierwszym półroczu sezonu pokonał tylko Znicza Pruszków i Legionovię, a w 2018 roku – już Wisłę Puławy (2:1), Radomiaka (3:1) i – przed tygodniem – Siarkę Tarnobrzeg (1:0), udowadniając, że ani myśli składać broni w boju o utrzymanie.

O ile w środę Rozwój walczył – bez powodzenia – w Krakowie, o tyle MKS mógł w spokoju przygotowywać się już do niedzielnego spotkania. To więc czynnik, który sprawia, że o ewentualne przedłużenie serii domowych zwycięstw (mamy obecnie na koncie cztery – wszystkie do zera!) będzie nieco trudniej.

 Każde spotkanie ma swój osobny scenariusz i nie możemy liczyć na to, że ktoś będzie podmęczony. Rozwój znamy doskonale, graliśmy z nim sparing (2:1 – dop. red.) i analizowaliśmy jego występy. To bardzo groźny zespół, ale z pewnością podejmiemy walkę o pełną pulę. Musimy być bardzo zdeterminowani i skupić się na tym, co sobie sami założymy. Cieszę się, że bardziej doświadczeni zawodnicy dają mi mocny sygnał do występów. Niedługo czeka nas prawdziwy maraton, dlatego to bardzo dobra wiadomość – mówi Jan Furlepa, cytowany przez oficjalny serwis MKS-u.

W naszej drużynie listę nieobecnych tradycyjnie otwiera Mateusz Wrzesień, kontuzjowany od dłuższego czasu, ale wracający stopniowo do zdrowia. Za żółte kartki pauzować będzie z kolei obrońca Seweryn Gancarczyk.

Transmisję z niedzielnego meczu tradycyjnie przeprowadzi Śląskie.TV. My jednak oczywiście zapraszamy w to popołudnie na trybuny naszego stadionu.

czekaj baraniak kluczbork rozwoj ms news

Źródło: http://rozwoj.info.pl/konczymy-siedmiodniowy-maraton-gramy-z-mks-em-kluczbork/