Prawdziwe „wejście smoka” zaliczył napastnik żółto-czarnych, który ustalił wynik spotkania.

Pierwsze minuty nie rozgrzały publiczności – brakowało podbramkowych sytuacji, a w grze obu drużyn sporo było niedokładności. W międzyczasie rozpadało się na Wzgórzu Wolności, co także nie ułatwiło gry drugoligowcom. W takich trudniejszych warunkach niekiedy z pomocą przychodzą stałe fragmenty gry – tak było i tym razem. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka trafiła na głowę Nadolskiego – ten trafił w poprzeczkę, ale odbita piłka trafiła do Grzegorza Gulczyńskiego, który z najbliższej odległości wpakował ją do pustej bramki, otwierając wynik spotkania. Po stracie bramki nie nastąpił zryw gości – dalej więcej inicjatywy było po stronie graczy Gryfa, na których rzęsista ulewa zdawała się robić mniejsze wrażenie, choć z czasem murawa w Wejherowie coraz bardziej przypominała jedną wielką kałużę. W 35 minucie w okolicach pola bramkowego GKS-u powstało ogromne zamieszanie, wydawało się, że w każdej chwili ktoś może wbić piłkę do siatki, ale goście przetrwali to zamieszanie, wybijając na rzut rożny. Pod koniec pierwszej połowy ulewa zelżała, ale nie przełożyło się na nagły wzrost emocji. Gryf po pierwszej połowie prowadził minimalnie, jednak wydaje się, że zasłużenie.

Druga połowa zaczęła się od licznych niecelnych zagrań i jeszcze liczniejszych starć piłkarzy obu drużyn. W 53. minucie Bartosiak uderzył z woleja, ale piłka nieznacznie minęła słupek bramki wejherowian. Długo mieliśmy okres nieciekawej gry, ale w 66. minucie nadeszło wyrównanie – dośrodkowanie z rzutu rożnego wykończył Peda, zaskakując Wiesława Ferrę. Później dalej obie drużyny serwowały kibicom to, co wcześniej – mecz walki, w którym próbowały przechylić szalę na swoją stronę, ale był problem w przedostaniu się pod bramkę rywali. Kluczowe dla losów meczu okazało się wejście Pawła Czychowskiego, a także błąd obrońcy. Doszło do niego w 84. minucie – jeden z graczy GKS-u stracił piłkę na rzecz napastnika Gryfa, który pobiegł na bramkę Lenarcika i pokonał go płaskim strzałem. Sytuacja podobna do tej, w której kilka  meczów wcześniej Gryf stracił gola po błędzie Sobocińskiego. W 90. minucie mogło być 3-1 – Gabor potężnie uderzył ze skraju pola karnego, ale trafił w poprzeczkę. Skoncentrowany w końcówce Gryf utrzymał zwycięski wynik.

Dzięki temu rezultatowi wejherowianie nie musieli oglądać się na innych i po zwycięstwie już wiedzą – utrzymali się w II lidze!

Gryf Wejherowo – GKS Bełchatów 2-1

Gulczyński 20′, Czychowski 84′ – Peda 66′

Gryf: Ferra – Brzuzy, Gulczyński, Sobociński, Wicki, Goerke – Wojowski (78.Koziara), Nadolski, Kołc, Maciejewski (82.Gabor) – Okuniewicz (80.Czychowski)

źródło: http://gwe24.pl/