– Powiedzieliśmy sobie, że będziemy ten zespół opierać na ludziach, którzy tutaj są wychowani i związani z Ruchem. I tak robimy. Będzie to bardzo trudne, ale na dzień dzisiejszy uważam, że nie ma innej drogi dla tego klubu – podkreślał po meczu z Radomiakiem trener Dariusz Fornalak.

– Ten klub powstaje na nowo – na zdrowych zasadach ekonomicznych. Na razie nie dojeżdżamy sportowo i to jest fakt. Natomiast pozbyliśmy się 18. zawodników, którzy – w dużej części – nie chcieli tutaj być, nie chcieli dla Ruchu grać. Doszło dziesięciu juniorów. Chciałbym, żebyśmy wzięli to pod uwagę. Juniorów, którzy po meczu reagowali tak jak reagowali. To są ludzie, którzy będą przyszłością tego klubu, czy nam się to podoba, czy nie. Trener – rzecz nabyta, wiele rzeczy w piłce przeżyłem. Ale  oni nie zasługują na to, żeby ich lżyć, to jest nie fair – apelował szkoleniowiec „Niebieskich”.

–  Powiedzieliśmy sobie przed sezonem, że będziemy ten zespół opierać na ludziach, którzy tutaj są wychowani i związani z tym klubem. I tak robimy. Będzie to bardzo trudne, ale na dzień dzisiejszy uważam, że nie ma innej drogi dla tego klubu. Chcemy, żeby ten zespół został wzmocniony i mam nadzieję, że tak się stanie, ale nie jest to łatwe. Pewne przymiarki mieliśmy już od dawna, natomiast z różnych względów do pewnych ruchów transferowych nie doszło. Musimy wiedzieć, gdzie jesteśmy, a jesteśmy w II lidze i dla wielu ludzi nie jesteśmy klubem pierwszego wyboru – wyjaśniał Dariusz Fornalak.

– Co do samego meczu, rzeczywiście, nie można wygrać, jeśli pierwszy celny strzał oddaje się w 89. minucie. Porównując to do spotkania z Siarką, gdzie stworzyliśmy – jak na mecz ligowy – masę sytuacji, które powinniśmy wykorzystać. Tutaj tego nie było. Pierwszy strzał po wyjściu z szatni i drugi strzał, mając jakiś pomysł, by ten mecz odwrócić po przerwie, spowodował, że… Może my mamy na dzisiaj za mało umiejętności, żeby takie sytuacje odwracać. W tym spotkaniu tych umiejętności na pewno zabrakło – stwierdził trener Ruchu.

Z drugiego zwycięstwa w sezonie cieszył się dzisiaj szkoleniowiec Radomiaka, Dariusz Banasik. – Zakładaliśmy sobie, że chcemy powalczyć, nie grać asekuracyjnie i można powiedzieć, że od pierwszej minuty bardzo nam się poszczęściło, bo w pierwszej akcji zdobyliśmy bramkę, co oczywiście bardzo ustawiło bardzo mecz. Potem troszeczkę się cofnęliśmy, kontrolowaliśmy przebieg spotkania Były też jakieś sytuacje na podwyższenie wyniku. W drugiej połowie bardzo podobny scenariusz – praktycznie pierwsza akcja i od razu 2:0. Wydawało się, że jest po meczu, chociaż zespół gospodarzy ambitnie walczył i starał się, ale poza stałymi fragmentami gry sytuacji takich podbramkowych za dużo dzisiaj nie było, dobrze broniliśmy. Należy pochwalić moich zawodników przede wszystkim za mądrość i dyscyplinę taktyczną przez cały mecz. W tej drugiej lidze nie jest o to łatwo, ale pracowaliśmy nad tym i w dzisiejszym spotkaniu było naprawdę taką dyscyplinę taktyczną w grze defensywnej widać  i z premedytacją wykorzystane sytuacje.  Mamy 6 punktów, 3 bramki zdobyte, zero straconych – fajny początek, natomiast studzimy swoje zapały, oczywiście pokora, bo w tej lidze może się jeszcze wiele zmienić. Współczuję trenerowi gospodarzy. Muszę przyznać, że mi w Chorzowie gra się bardzo dobrze, bo co przyjadę, to wygrywam, ale życzę kibicom i drużynie, że w tym trudnym momencie się podniesiecie i zaczniecie wygrywać – zakończył Dariusz Banasik.