Mecz Olimpii z Rozwojem był niezwykle ważny dla obu drużyn. Zwycięstwo jednego zespołu dawało mu chwilę oddechu w walce o utrzymanie i pozbawiało punktów bezpośredniego rywala w walce o ligowy byt.  Elblążanie wygrali pierwszy mecz na wyjeździe w 2019 r. i zrobili bardzo duży krok w kierunku utrzymania się w II lidze.  Rozwój – Olimpia 0:1.

Ostatni mecz „na wyjeździe” Olimpia Elbląg wygrała 14 października ubiegłego roku, kiedy to w Wejherowie pokonała tamtejszy Gryf. Dziś (13 kwietnia) elblążanie przypomnieli swoim kibicom, że z wyjazdów też można przywieźć trzy punkty.
Od pierwszych minut na boisko w Katowicach wybiegł Oleksij Prytulak (wszedł w miejsce Damiana Szuprytowskiego). Olimpijczycy od razu zaatakowali i już od początku stwarzali zagrożenie pod bramką Rozwoju. Żółto – biało – niebiescy próbowali strzałów z dystansu, warto w tym miejscu podkreślić próbę Ukraińca z 17. minuty spotkania, w tym przypadku akurat broniący bramki Rozwoju Bartosz Golik wyłapał strzał zawodnika gości. Warto też docenić próby Krzysztofa Zaremby: w 23 min. pomocnik żółto – biało – niebieskich był bliski szczęścia, jego strzał minął jednak bramkę gospodarzy. Kilka minut później Krzysztof Zaremba podawał do Jakuba Bojasa, niestety jego strzał obronił bramkarz gospodarzy. Bartosz Golik był niewątpliwie najlepszym zawodnikiem Rozwoju i w pierwszej połowie kilkakrotnie ratował swój zespół od straty gola. Dobry fragment ofensywnej gry żółto – biało – niebieskich pokazał, że istnieją w zespole inne rozwiązania ofensywne niż tylko Michał Fidziukiewicz.
Z drugiej strony boiska warto pochwalić elbląską obronę, która na wiele nie pozwoliła gospodarzom. Piłkarze Rozwoju najlepszą sytuację mieli w 10 minucie, kiedy Sebastian Madejski z trudem i „na raty” obronił strzał Michała Płonki.
W drugiej części meczu można było przypuszczać, że oba zespoły będą grać bardziej ofensywnie. Remis w tym spotkaniu nikogo nie satysfakcjonował. W 49. minucie Przemysław Mońka był blisko pokonania bramkarza gości, na szczęście dla elblążan trafił w boczną siatkę. W 61. minucie przed szansą stanęli elblążanie: Michał Fidziukiewicz z rzutu wolnego trafił w mur, piłkę dostał Jakub Bojas, który próbował przelobować bramkarza. Ostatecznie piłka znalazła się na górnej siatce bramki gospodarzy.
Obie drużyny cały czas walczyły o zwycięstwo. Trenerzy obu zespołów próbowali poprzez zmiany w składzie zwiększyć szanse swoich podopiecznych. I nadeszła 85. minuta. Piłkarze Olimpii umieją strzelić bramkę na kilka minut przed końcowym gwizdkiem. Tym razem na listę strzelców wpisał się Tomasz Lewandowski. Zablokowany strzał z boku pola karnego, do piłki dopadł kapitan żółto – biało – niebieskich i… 1:0. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie.
Na Śląsku Olimpijczycy zagrali na „zero z tyłu”, wygrali i wydostali się ze strefy spadkowej. W końcu sympatycy Olimpii mogą z uśmiechem popatrzeć na tabelę II ligi. W środę żółto – biało – niebiescy grają w Tarnobrzegu zaległy mecz z tamtejszą Siarką.Rozwój Katowice – Olimpia Elbląg 0:1 (0:0)
0:1 -Lewandowski (85. min.)

Olimpia:
 Madejski – Jurek, Lewandowski, Wenger, Balewski, Zaremba, Nowicki, Kuczałek, Prytulak (85′ Szuprytowski), Bojas, Fidziukiewicz (68′ Demianiuk)

 


źródło:  Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem medialnym ZKS Olimpia Elbląg
autor: Sebastian Malicki