Porażka Gryfa w ostatniej
kolejce była bardziej dziełem przypadku, niż konsekwencją słabej
gry. Jej pokłosiem jest spadek na ostatnie miejsce w drugoligowej
tabeli. Szansę na odwrócenie tej sytuacji Wejherowianie będą
mieli w najbliższą niedzielę. Rywalem zawodników ze Wzgórza
Wolności będzie Bytovia Bytów.

Początek
sezonu 2018/19 był dla żółto-czarnych znacznie łaskawszy. Po
sześciu seriach gier Wejherowianie mieli na koncie 11 punktów.
Gryfici na tym etapie rozgrywek mogli się pochwalić trzema
zwycięstwami. Zdobyli komplet punktów w spotkaniach z ROWem 1964
Rybnik, Elaną Toruń oraz Błękitnymi Stargard. Dwie bramki w
tamtych meczach zdobył Adrian Liberacki. Zawodnik, który dziś
reprezentuje barwy niedzielnego rywala Wejherowian wrócił w
ostatniej kolejce do składu Bytowian po kontuzji.

W
Wejherowie spędziłem ostatni sezon i wiem, że gra się tam bardzo
ciężko. My będziemy musieli ten mecz wygrać – Gryf jest w innej
sytuacji – powiedział w rozmowie z BytoviaTV były gracz
żółto-czarnych.

Pierwszoligowy
spadkowicz dotychczas zgromadził na swoim koncie 11 oczek.
Podopieczni Adriana Stawskiego zwyciężyli z Widzewem Łódź, GKSem
Katowice oraz Stalą Stalowa Wola. Do tego dołożyli dwa punkty w
spotkaniach z Resovią Rzeszów oraz Zniczem Pruszków. Jedyną
porażkę w obecnej kampanii zanotowali w pierwszej kolejce w
wyjazdowym starciu z Elaną Toruń. Największym zagrożeniem dla
defensywnego bloku Wejherowian będzie Karol Czubak. Nowy nabytek
Bytovii strzelił w dotychczasowych meczach aż 5 bramek, co czyni go
liderem w klasyfikacji drugoligowych snajperów. Poza 19-letnim
wychowankiem Sparty Sycewice warto uważać również na Norberta
Hołtyna oraz Michała Rutkowskiego, którzy znajdowali drogę do
bramki rywali aż czterokrotnie.

Gdzie
możemy się upatrywać szans Gryfa w tym spotkaniu? Optymizmem
napawa coraz lepszy styl jaki prezentują żółto-czarni w ostatnim
czasie. Rozgrywany w ramach ostatniej kolejki pojedynek z Pogonią
Siedlce pokazał, że automatyzmy o których wspominał trener
Kowalski zaczynają działać. Wejherowianie znacznie częściej
utrzymywali się przy piłce i stworzyli więcej groźnych sytuacji
od rywala. Niestety zabrakło w nich dokładności oraz zimnej krwi.
Słaba skuteczność zawodników ze Wzgórza Wolności jest klątwą
początku sezonu. Ze swoich snajperskich obowiązków wywiązują się
jedynie Mateusz Majewski oraz Maksymilian Hebel. Skoro mowa o
personaliach, to warto zwrócić uwagę na stabilizację składu. W
ostatnich meczach w wyjściowej jedenastce można ujrzeć te same
nazwiska, co świadczy o tym, że kręgosłup drużyny został
uformowany. Czy żółto-czarni zdołają wydrzeć punkty faworytowi
rozgrywek? O tym przekonamy się w najbliższą niedzielę na Wzgórzu
Wolności. Pierwszy gwizdek wybrzmi o godzinie 17.00.