Po meczu w Rzeszowie porozmawialiśmy z obrońcą GKS-u Katowice.


Mocna pierwsza połowa, słabsza druga. Co możemy powiedzieć o realizacji planu na to spotkanie? 

Zgodzę się, bo pierwsza połowa była pod nasze dyktando, czego udokumentowaniem były dwie strzelone bramki. Szkoda jednak, że nie wykorzystaliśmy kolejnych okazji, bo mieliśmy naprawdę kilka dogodnych sytuacji, żeby już w pierwszej połowie zamknąć mecz. Druga połowa totalnie nie tak jak sobie zaplanowaliśmy. Szybko stracona bramka zaraz na początku drugiej odsłony spowodowała, że w naszej grze pojawiło się sporo chaosu, czego konsekwencją był rzut karny dla przeciwnika w doliczonym czasie gry.

W takich okolicznościach ten remis boli…

Boli i to bardzo. Jest w nas dużo sportowej złości.

Przed nami ostatni mecz roku przy Bukowej – nie może Cię zbraknąć. Bilety w sprzedaży!

Po meczu słyszeliśmy komentarze, że tak dobrej drużyny na Resovii jeszcze nie było. 

My staramy się wykonywać naszą robotę najlepiej jak potrafimy i przekładać na mecz naszą pracę z treningów. Uważam, że mamy ogromny potencjał i możemy grać jeszcze lepiej. Pochwały zawsze są miłe, ale nie możemy dać się zwariować i popaść w samozachwyt. Dalej z pokorą ciężko pracujemy, bo tak jak wspominałem stać nas na więcej.

Zostały trzy mecze w rundzie. Spotkanie w Pruszkowie będzie dla Ciebie szczególne?

Raczej nie, wraz z zespołem będziemy przygotowywać się tak, jak do każdej potyczki ligowej. Na pewno fajnie będzie wrócić w miejsce, w którym spędziłem blisko 15 lat i wychowywałem się nie tylko jako piłkarz, ale i jako człowiek. Koniec końców tak samo ważny mecz, jak każdy inny.

źródło: https://www.gkskatowice.eu/