Lepszego powrotu do rozgrywek nie mogliśmy sobie wymarzyć. W pierwszym meczu po pandemii Skra wygrała na wyjeździe 2:1 z liderującym drugiej lidze Widzewem Łódź! To spotkanie zapisze się w historii naszego klubu złotymi zgłoskami tym bardziej, że to druga wygrana ze słynnym klubem z Łodzi w tym sezonie. Bramki dla naszej drużyny zdobyli Adam Mesjasz oraz Daniel Rumin.

Restart sezonu dla wszystkich był wielką niewiadomą i my również nie wiedzieliśmy czego spodziewać się po starciu liderem. Mecz rozpoczął się dla Skry od dwóch rzutów rożnych. Potem długimi minutami optyczną przewagę mieli gospodarze, ale niewiele z niej wynikało, ponieważ defensywa Skrzaków skutecznie rozbijała ataki Widzewa. Najlepszą okazję łodzianie do zdobycia bramki mieli w 32. minucie, kiedy to zza pola karnego w poprzeczkę trafił Marcel Gąsior.

Skra odgryzła się dwie minuty później. W kontrataku lewą stroną w pole karne nabiegł Dawid Niedbała i mógł dać Skrze prowadzenie strzałem w długi róg w stylu Kamila Jóźwiaka. Piłka nieznacznie niestety minęła bramkę. W 38. minucie rajd prawą stroną pola karnego przeprowadził z kolei Krzysztof Napora, próbę idealnego dogrania do nabiegających partnerów przerwali gracze Widzewa wybijając w pole karne. W końcówce pierwszej części spotkania na baczności kilka razy musiał mieć się Mateusz Kos, ale wspólne z naszym blokiem obronnym nie daliśmy sobie strzelić bramki.

Druga połowa rozpoczęła się dla nas wręcz idealnie. Po strzale Daniela Rumina jeden z zawodników Widzewa zagrał w piłkę ręką w polu karnym. Sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem jedenastki okazał się Adam Mesjasz i stało się jasne, że gospodarze będą musieli zaatakować Skrę jeszcze bardziej. Do dawało naszej drużynie szanse na grę z kontry. W 53. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Piotr Nocoń, ale niestety nie trafił w światło bramki.

Dwie minuty później nastąpił kulminacyjny punkt tego spotkania. W kolejnym kontrataku lewą stroną ruszył Radek Gołębiowski, dograł wyśmienitą piłkę do Rumina, a ten zachował się jak rasowy snajper. 2-0 dla Skry na Widzewie stało się faktem! W tym momencie gdyby na trybunach znajdowali się kibice zapewne cisza wynikająca z konsternacji byłaby podobna do tej z gry w warunkach pandemii.

Widzew po stracie drugiego gola próbował odrabiać straty, ale niewiele z tego wynikało. W 60. minucie udało im się umieścić piłkę w bramce Kosa, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Skra mogła zakończyć to spotkanie w 71. minucie, kiedy to Rumin po dośrodkowaniu „Nocka” z najbliższej odległości trafił w światło bramki, ale bramkarz gospodarzy był na posterunku. Kolejna „setka” Skrzaków miała miejsce w 78. minucie. Jak wówczas piłka nie znalazła się w bramce pozostanie wielką tajemnicą.

W 87. minucie łodzianie zdobyli kontaktowego gola. Dośrodkowanie z rzutu wolnego na bramkę głową zamienił Marcel Gąsior. Gospodarze w ostatnich fragmentach rzucili się do rozpaczliwej walki o uratowanie remisu, ale dobrze zorganizowana linia defensywna Skry nie pozwoliła sobie wyrwać wygranej. W 94. minucie jeszcze Nocoń miał szansę poprawić wynik, ale uderzył za lekko. Chwilę później nastąpił ostatni gwizdek i wielka radość naszej drużyny. Trzy punkty zdobyte na Widzewie stały się faktem. Niedzielny mecz z GKS-em Katowice (07.06, godz. 17.30) już teraz zapowiada się pasjonująco.

Widzew Łódź – Skra Częstochowa 1:2 (0:0)

0-1 Mesjasz 49’ (z karnego)
0-2 Rumin 55’
1-2 Gąsior 87’

Widzew: Pawłowski, Kosakiewicz (Mąka), Wąłokiewicz, Tanżyna, Kordas, Ojamaa, Poczobut, Gąsior, Gutowski, Radwański, Robak

Skra:  Kos, Mesjasz, Zalewski, Nocoń, Gołębiowski, Napora (Brusiło), Niedbała, Olejnik, Holik, Kieca, Rumin (Wolny)

Mariusz Rajek, zdj. Konrad Zadora

źródło:  ks-skra.pl