Po weekendowej przerwie, druga liga zwiększa tempo i w pierwszym tygodniu listopada czekają nas aż dwie ligowe kolejki. W środę we Wronkach Skra zmierzy się z rezerwami Lecha Poznań. Mimo, że rywale zajmują ostatnie miejsce w ligowej tabeli, a Skra należy w obecnych rozgrywkach do czołówki – o trzy punkty wcale nie musi być łatwo.

Wolne okienko w terminarzu poznaniacy wykorzystali na odrobienie zaległości i mecz z Olimpią Elbląg. Starcie we Wronkach dwóch ostatnich drużyn w tabeli zakończyło się triumfem 3:2 ekipy z województwa warmińsko-mazurskiego po bramce zdobytej w doliczonym czasie gry. Taka porażka z pewnością nie poprawiła morale młodych Lechitów prowadzonych przez Rafała Ulatowskiego.

Nasi piłkarze przed dalekim wyjazdem do Wielkopolski są w dobrych nastrojach. Ostatnia wygrana w doliczonym czasie gry 1-0 z GKS-em Katowice nie tylko ugruntowała pozycję Skry w ścisłej ligowej czołówce, ale też pokazała drużynie, że zmierza we właściwym kierunku. Trener Marek Gołębiewski zdaje się jednak wyznawać zasadę Adama Małysza mówiącą o niepopadaniu w samozachwyt i koncentrowaniu się na najbliższym skoku. – Tabeli nie sprawdzam, nie mam na to czasu, tam będę zaglądał w czerwcu. Na razie chcemy grać w każdym meczu o trzy punkty, co oczywiście nie zawsze się udaje. Tanio skóry nigdy nie sprzedajemy i w każdym meczu walczymy do końca – mówi szkoleniowiec Skry, a świetnie spisujący się w bramce 18-letni Mikołaj Biegański nie zostawia wątpliwości z jakim nastawieniem przystąpi do meczu: – Jedziemy po kolejne punkty do Wronek i będziemy chcieli się w tym czubie tabeli jeszcze bardziej umocnić.

 

Rezerwy Lecha na koncie mają raptem 3 punkty. Siedem z ośmiu meczów kończyli jako przegrani. Jedyna wygrana, 6-3 z Hutnikiem miała miejsce w 2. serii spotkań. Lech korzystając z przerwy na reprezentację wsparł się wówczas kilkoma zawodnikami z pierwszej drużyny. Dwie bramki zdobył wówczas Jan Sykora, jedną dołożył Michał Skóraś. Kolejka w środku tygodnia mogłaby teoretycznie służyć poznaniakom do zastosowania takiego manewru w meczu ze Skrą, ale wydaje się to raczej niemożliwe. Dzień później Lech w meczu „ostatniej szansy” w Lidze Europy podejmował będzie bowiem Standard Liege. Wsparcie zawodnikami pierwszego zespołu w tych okolicznościach wydaje się więc raczej wykluczone.

Z takiego wsparcia rezerwy Lecha skorzystały w poprzednim sezonie. W 3. serii spotkań rozgrywek 2019/2020 nasza drużyna nie dała rady silnej drużynie poznańskiej przegrywając 0-2. W rewanżu na „Lorecie” drużyny podzieliły się punktami, a kibice nie doczekali się choćby jednej bramki. Środowe starcie będzie zatem szansą na premierowe trafienie Skry w starciu z tym rywalem. Spragniony trafień będzie zapewne Kamil Wojtyra, którego licznik zatrzymał się na 8 golach. Kamil nie pokonał bramkarza rywali w dwóch ostatnich meczach z Hutnikiem i GKS-em Katowice. Liczymy zatem, że we Wronkach ponownie obudzi w sobie instynkt snajpera.

 

Czy tak się stanie, a nasza drużyna dopisze sobie kolejne przy punkty? Będziemy mogli się przekonać w środę (04.11) w okolicach pory obiadowej. Spotkanie we Wronkach rozegrane zostanie bowiem już o godzinie 13.00. Wszystkich kibiców zapewne ucieszy informacja, że bezpłatną transmisję z meczu przeprowadzi oficjalny kanał Lecha Poznań na YouTubie.

 

Lech Poznań jako pierwszy klub w Polsce w sezonie 2019/2020 doczekał się rezerwowego zespołu na szczeblu centralnym. W obecnych rozgrywkach dołączyła do nich druga drużyna Śląska Wrocław. O sukcesach jednego z najpopularniejszych polskich klubów można by napisać książkę, zatem przypomnijmy tylko, że poznaniacy to 7-krotni mistrzowie Polski i 5-krotni zdobywcy Pucharu Polski. To klub, który wielokrotnie reprezentował nas w europejskich pucharach. W obecnych rozgrywkach jako jedyny polski zespół występuje w fazie grupowej Ligi Europy. Akademia Lecha ma opinię najlepszej w kraju, a jej wychowankowie zaczynają być transferowani do najsilniejszych europejskich lig za miliony euro.