W 15. serii spotkań to piłkarze Skry wybiegną na boisko jako pierwsi. Mecz ze Zniczem w Pruszkowie rozegrany zostanie bowiem już w piątek. – Na pewno nie będzie to łatwe spotkanie – przestrzega trener Marek Gołębiewski, choć na papierze faworytem będzie nasza drużyna.

Pruszkowianie w obecnych rozgrywkach spisują się średnio. Po 14 kolejkach z 16 punktami zajmują 12. miejsce w tabeli, a więc aż 8 lokat niżej od Skry. Przed tygodniem w niezwykle dramatycznych okolicznościach pokonali na wyjeździe Błękitnych Stargard 3-2. Była to jednak pierwsza wygrana Znicza od 9 października, kiedy u siebie ograli rezerwy poznańskiego Lecha.

Dlaczego ostatni triumf podopiecznych Artura Węski był taki dramatyczny? Mecz w Stargardzie ułożył się dla pruszkowian bowiem w sposób wymarzony. Od 17. minuty grali bowiem z przewagą jednego zawodnika, kiedy to za faul na zawodniku wychodzącym sam na sam Błękitni otrzymali czerwoną kartkę. Chwilę później Krystian Tabara przepięknym uderzeniem wyprowadził ich na prowadzenie. Kiedy z biegiem czasu Znicz zdobył dwie kolejne bramki wydawało się, że nic nerwowego nie może się już wydarzyć. Tymczasem w 85. i 86. minucie drużyna ze Stargardu zdobyła dwie bramki i do ostatnich sekund Znicz rozpaczliwie się bronił nad utrzymaniem wygranej. Ostatecznie się udało.

SKRA Znicz

Ta wygrana z pewnością podbuduje morale pruszkowian przed meczem ze Skrą. Tym bardziej, że na mecz z nami do ich składu ma powrócić kilku podstawowych zawodników po kontuzjach lub kwarantannie. – Znicz u siebie gra dobrą piłkę, ma wielu doświadczonych zawodników z przeszłością ekstraklasową. Cieszę się z tego, że żaden z naszych zawodników zagrożonych kartkami w meczu z Olimpią jej nie dostał. Będzie mógł już zagrać też Piotrek Nocoń – mówi przed piątkowym meczem trener Marek Gołębiewski– Na pewno będzie dużo dobrej piłki, bo obie drużyny potrafią pograć po ziemi. Liczę na dobre widowisko – dodaje Daniel Pietraszkiewicz, który w spotkaniu przed tygodniem zdobył swojego pierwszego gola dla Skry, a lider klasyfikacji strzelców drugiej ligi – Kamil Wojtyra nie pozostawia wątpliwości: – Chcemy tam zdobyć kolejne trzy punkty.

 

Jak grało nam się ze Zniczem w poprzednim sezonie? Za każdym razem wygrywali gospodarze, w obu przypadkach był to również triumf w stosunku 2:1. Wiosenny mecz w Pruszkowie dostarczył wielu emocji. Przez długi czas to Skra prowadziła, ale wystarczyły dwie minuty utraty koncentracji pomiędzy 59. a 61. minutą by trzy punkty zostały przy Zniczu. Mamy nadzieję, że podobny scenariusz nie powtórzy się w piątek. Skra teraz jest silniejszą i bardziej dojrzałą drużyną.

Spotkanie zostanie rozegrane przy sztucznym oświetleniu i będzie jedynym z 15. kolejki spotkań rozgrywanym już w piątek (27.11, godz. 17.00). Przeprowadzona zostanie z niego płatna transmisja wideo, którą będzie można oglądać pod tym linkiem:

https://www.tvcom.pl/Gra/Sport-Pilkanozna/Liga-2-liga-pilka-nozna/Sezona-2020-2021/194057-MKS-Znicz-Pruszkow-KS-Skra-Czestochowa-15-kolejka.htm

 

 

Ekipa naszych najbliższych rywali w XXI wieku miała cztery sezony kiedy występowała na zapleczu ekstraklasy. Miało to miejsce w sezonach: 2007/2008, 2008/2009, 2009/2010 oraz 2016/2017. Najlepszy wynik pruszkowianie zanotowali w 2008 roku będąc beniaminkiem. Otarli się wtedy o awans do ekstraklasy zajmując 5. miejsce z taka samą liczbą punktów co Piast Gliwice i Arka Gdynia. Był to sezon, kiedy promocję otrzymały aż cztery drużyny. W Pucharze Polski największym osiągnięciem Znicza był ćwierćfinał w sezonie 2014/2015.