Piotr Nocoń występuje w naszych barwach nieprzerwanie od sezonu 2014/2015, Adam Olejnik jedynie sezon mniej. Nie ma się co dziwić, że kontuzja kolegi, a zarazem kapitana zespołu w ostatnim meczu z Bytovią mocno wstrząsnęła „Nockiem”. W tej rozmowie jeden z najbardziej zasłużonych zawodników naszego chciałby coś przekazać koledze. Oczywiście rozmawiamy też o innych rzeczach.

Nie doczekaliśmy się piątej wygranej z rzędu na wiosnę. Patrząc jednak na przebieg meczu z Bytovią, to remis wydaje się być chyba dobrym wynikiem?
– Myślę, że trzeba ten punkt przyjąć z szacunkiem, bo nie był to nasz dobry mecz lekko mówiąc. Dużo rzeczy się na to złożyło. Dlatego doceniamy ten remis.

Wydaje się, że najważniejsze w tym meczu i zarazem najbardziej przykre miało miejsce już w 9. minucie. Nasz kapitan, Adam Olejnik uległ kontuzji, która mogła zaboleć nawet tych, którzy to tylko widzieli…
– Myślę, że dla każdego z nas jest to przykra sprawa. Na pewno każdym ta sytuacja wstrząsnęła, bo Adam jest naszym kapitanem i liderem tej drużyny. Dlatego dla każdego był to ciężki moment, który też miał swoje odbicie w meczu…

Jak ty widziałeś tę sytuację z perspektywy boiska?
– Ja osobiście nie widziałem tego momentu, dlatego liczyłem, że to nic groźnego, ale gdy tylko podbiegłem do Adama od razu oznajmił, że to coś poważnego…

 

Teraz wszyscy trzymamy kciuki, aby nie potwierdziły się najgorsze diagnozy odnośnie kontuzji Adama…
– Głęboko w to wierzę, że nie będzie to nic poważnego i jestem pewien, że każdy Adamowi życzy tego samego, bo jest to człowiek, który na boisku zawsze zostawia całe swoje serce i zdrowie. Dla mnie i myślę, że dla wielu osób Adaś jest takim wzorem profesjonalizmu. Cała Skra trzyma mocno kciuki za jego zdrowie.

Skupiając się już tylko na aspekcie sportowym, nie da się ukryć, że Adama ciężko będzie zastąpić w najbliższych spotkaniach. Ty musisz teraz przejąć obowiązki kapitana.
– Nie będzie to łatwe bo „Olej” jest jedną z najważniejszych osób w tej drużynie, gram z nim w Skrze już prawie siódmy sezon i mnie osobiście mocno ruszyła jego kontuzja. Tak jak wspomniałem wcześniej, Adaś to nie tylko kapitan tej drużyny ale wspaniały kolega i zawodnik, który zawsze ciągnie drużynę do przodu. W trudnych momentach zawsze był ostoją, dlatego jego brak na pewno będzie widoczny, ale trzymam mocno kciuki za pozytywne wieści od Adama i nie zakładam najgorszego.

Chciałem cię jeszcze zapytać o tę sytuację z 67. minuty, kiedy dobrą piłkę wystawił ci Kamil Wojtyra. W moim odczuciu Piotrek Nocoń 9 na 10 takich sytuacji zamieniał na gola. W niedzielę wypadło jednak na tą dziesiątą… Czego zabrakło?
– Spokoju, niczego więcej. Nie ma też co ukrywać, że w moim wykonaniu ten mecz był kiepski, nic się nie układało i ta sytuacja była tego potwierdzeniem. Jeszcze ktoś krzyknął z boku, żebym strzelał z pierwszej piłki, a ja jak amator tym się zasugerowałem i oddałem ten „strzał”, ale to już każdy widział jaki… Szkoda, bo po tak kiepskim meczu była okazja, żeby nawet wygrać, choć z przebiegu meczu zwyczajnie nam się to nie należało.

 

W Wielkanocną Sobotę jedziemy na daleki wyjazd do Chojnic. Cała Polska będzie mogła zobaczyć jak gra Skra dzięki transmisji w TVP Sport.
– Na pewno czeka nas ciężki mecz, ale my lubimy takie mecze. Do tego dojdzie fajna otoczka meczu, dlatego jedziemy mocno powalczyć o trzy punkty. Mam nadzieję, że kolejny raz dobrze zaprezentujemy się szerszej publiczności.

Jeszcze a propos Świąt to czego ci życzyć? I czego ty życzysz kibicom Skry, bo tego, że awansu do pierwszej ligi to wiadomo. Wszyscy byśmy bardzo chcieli.
– Ja życzyłbym sobie żeby Święta w dobrym nastroju po meczu spędzić u boku żony i syna, a wszystkim kibicom życzę zdrowia, bo jak pokazuje po raz kolejny życie bez niego nie ma nic. I jeszcze jedno słowo do Adama. Adam – nawet gdy spełni się czarny scenariusz to pamiętaj, że w drużynie zawsze będziesz miał wsparcie od każdego z nas. Nie zostaniesz z tym sam! Jesteśmy z Tobą tak jak na boisku tak i teraz!

Rozmawiał Mariusz Rajek