Rozmawiamy z Łukaszem Kozakiem, trenerem mentalnym, który podczas zgrupowania w Uniejowie prowadził z naszą drużyną zajęcia.

Na czym polegały wasze treningi w trakcie obozu?
Spotykaliśmy się z zawodnikami, żeby uświadomić ich, że drużyna to grupa ludzi, która pracuje w atmosferze szczerości, szacunku i wzajemnego zaufania. Tę grupę łączy wspólny cel. Nie stworzymy zespołu bez wspólnego celu. Zwracaliśmy także uwagę na to, że przywództwo w drużynie musi być bardzo silne, ale jednocześnie każdy z piłkarzy powinien czuć, że odgrywa istotną rolę w składzie i ma wpływ na to, co się dzieje. Podczas naszych treningów budowaliśmy również pewność siebie oraz dawaliśmy zawodnikom narzędzia do tego, by poradzili sobie ze stresem ekspozycyjnym i po prostu odczuwali radość z gry.

Czym jest stres ekspozycyjny?
Rozpoczyna się w momencie wyjścia na mecz. To nerwy kumulujące się w człowieku, jeszcze zanim rozpocznie się spotkanie. Tak naprawdę każdą sportową rywalizację rozgrywa się w głowie. My, jako trenerzy mentalni widzimy już po wyjściu drużyny na boisko, czy dany mecz będzie trudny, czy nie. Bardzo ważna jest mentalna rozgrzewka, czyli znalezienie sobie na dwie-trzy minuty przed pierwszym gwizdkiem jakiegoś spokojnego miejsca, by się wyciszyć, skupić i pooddychać oraz skorzystać z narzędzi, które dajemy na naszych zajęciach.

Jak zawodnicy Motoru reagują na treningi mentalne i czy duża część z nich miała już w przeszłości styczność z podobnymi aktywnościami?
Zespół Motoru to bardzo świadoma celu i wartościowa grupa ludzi. Na pewno większość z tych zawodników liznęła psychologii sportu i treningu mentalnego. Jednak pracujemy nad autorskim programem Beaty Drewienkowskiej – Umysł Mistrza, w którym dajemy graczom praktyczne narzędzia, a stosujemy mniej teorii. Chcemy, by piłkarze poczuli i dotknęli tego oraz umieli zastosować w określonej sytuacji. Można to nazwać procesem. Wchodzimy do drużyny, realizujemy nasz program, a następnie zespół umie sam wykorzystywać określone narzędzia.

W naszej rozmowie padło zdanie, że przywództwo w drużynie musi być silne, ale poczucie zespołowości i chęci realizacji celu drużynowego jest najważniejsze. Czy piłkarze muszą zatem nieco temperować swoje ego, by bardziej poświęcać się dla zespołu i nie myśleć o korzyściach stricte indywidualnych, takich jak gol, asysta, efektowne zagranie?
Drużynę można porównać do organizmu, który by działać dobrze, musi mieć zdrowe wszystkie organy. Nie może być tak, że wątroba zabiera całą energię do swojej pracy albo serce zatrzymuje krew w sobie i nie przetłacza jej dalej. Zatem jeśli mózg wymaga dotlenienia lub ukrwienia, to wszystkie organy pracują na jego rzecz, a serce wyrównuje ciśnienie krwi przy nadmiernym wysiłku. Dlatego drużyna ma działać jak jeden organizm – skutecznie w jednym celu. Często odpuszczając albo ograniczając swoje cele indywidualne, żeby „dotlenić” zespół.

Treningi mentalne są coraz bardziej popularne w różnych dyscyplinach sportu. Czy piłkarze potrzebują innych narzędzi do radzenia sobie ze stresem, niż np. zawodnicy sztuk walki?
Bardzo lubimy zajęcia ze sportowcami, ponieważ jest to ambitna grupa ludzi, która zawsze stawia sobie wysokie cele i cechuje się determinacją oraz zaangażowaniem. Pracujemy w sportach drużynowych, takich jak piłka nożna i ręczna, siatkówka, czy koszykówka, na różnych poziomach rozgrywkowych. Podobnie w sportach indywidualnych, gdzie trenujemy z mistrzami olimpijskimi, mistrzami Polski czy medalistami mistrzostw świata. Jeśli chodzi o narzędzia stosowane wśród przedstawicieli różnych dyscyplin, to kwestia małych niuansów. Wiadomo, że inne wykorzystuje się w sportach indywidualnych, a inne w drużynowych. Jednak w 80 procentach mamy do czynienia z podobnymi mechanizmami.