Cóż to była za runda w eWinner 2 Lidze! Wysokie zwycięstwa, świetne powroty i gole w doliczonym
czasie gry ozdabiały starcia na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce. Nie pozostaje nam nic,
jak tylko podsumować multum emocji, jakie przyniosły minione dni.

Stomil Olsztyn – Garbarnia Kraków 2:2 (1:1)
W Olsztynie skończyliśmy na remisie, co oznacza, że gospodarze wciąż pozostają w gronie ekip bez
porażki w lidze. Jednocześnie był to już trzeci remis olsztynian w obecnych rozgrywkach. Obie ekipy
oddały po 4 celne strzały, zaliczając 50-procentową skuteczność. Krakowianie przez 58% czasu
trwania spotkania kontrolowali posiadanie piłki, co oznaczało także, że częściej udawało im się
wyprowadzać ataki. Gospodarze starcie to kończyli w dziesięciu.

Znicz Pruszków – Zagłębie II Lubin 2:0 (0:0)
Sześć celnych uderzeń ze strony pruszkowian dało gospodarzom 2 gole i dość pewną wygraną,
pomimo faktu, że rezerwy Zagłębia zanotowały aż 60-procentowy współczynnik posiadania piłki.
Gospodarze, choć nie dominowali, stanęli przed świetną okazją na zdobycie trzeciej bramki, jednak
nie wykorzystali rzutu karnego.

Pogoń Siedlce – Olimpia Elbląg 0:1 (0:0)
Tylko jedno trafienie zobaczyliśmy w Siedlcach. Niestety, spotkanie Pogoni z Olimpią nie było jednym
z tych, które zapamiętamy na długo. Obie ekipy oddały tylko po jednym celnym strzale, łącznie
zobaczyliśmy również zaledwie 54 niebezpieczne ataki. Poza tym piłkarze podeszli do tego starcia z
dość agresywnym nastawieniem, dopuszczając się aż 57 przewinień, kompletując 8 żółtych i jedną
czerwoną kartkę (na konto gości).

KKS 1925 Kalisz – Górnik Polkowice 2:2 (2:0)
W Kaliszu natomiast obie ekipy dały popis. 4 trafienia, po 2 na połowę i świetny powrót Górnika,
który pozostaje na szczycie ligowej tabeli. Polkowiczanie spisali się świetnie pod bramką rywala,
wykorzystując 66% swoich sytuacji. Zobaczyliśmy także aż 12 rzutów rożnych. Co ciekawe, zespół
gości ostatnie 11 minut rozegrał w dziesiątkę, jednak wyrównującą bramkę zdobył w doliczonym
czasie gry.

Wisła Puławy – Radunia Stężyca 1:0 (1:0)
Radunia wciąż nie może się przełamać. Mecz przeciwko Wiśle skończył się dla nich nie tylko porażką,
ale także aż pięcioma żółtymi oraz jedną czerwoną kartką na koncie. Goście nie odstawali znacząco
od swoich rywali, oddając 5 celnych uderzeń i wyprowadzając niemalże identyczną ilość akcji. Mimo
to Wisła stworzyła sobie lepsze sytuacje i zwyciężyła pomimo tego, że nie wykorzystała jedenastki na
swoją korzyść.

GKS Jastrzębie – Motor Lublin 2:1 (1:1)
Pogłębiają się problemy Motoru, który nie może wygrzebać się ze strefy spadkowej. Liczby pokazują,
że lublinianie nie spisali się źle. Oddali więcej celnych uderzeń, częściej atakowali, a niebezpiecznych
ataków wyprowadzili dokładnie dwukrotnie więcej. Decydujący okazał się jednak rzut karny, dzięki
któremu GKS przechylił szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Śląsk II Wrocław – Polonia Warszawa 1:1 (0:0)
Remis we Wrocławiu właściwie nie urządza żadnej z ekip, ale z drugiej strony może okazać się w
ważny w kontekście walki o utrzymanie. Choć oba zespoły podobnie często stwarzały sobie sytuacje

do strzału, to wrocławianie dominowali. Częściej atakowali, zaliczyli 56-procentowe posiadanie piłki.
Blisko szczęścia byli za to goście, którzy raz pechowo obijali obramowanie bramki rywali.

Lech II Poznań – Kotwica Kołobrzeg 2:3 (2:0)
W Poznaniu również działo się naprawdę sporo. Rezerwy Lecha do przerwy prowadziły dwiema
bramkami, jednak nie wytrzymały tempa. Łącznie gospodarze zobaczyli aż 8 żółtych i dwie czerwone
kartki. Kotwica słusznie naciskała, egzekwując przy tym 9 kornerów na przestrzeni całego meczu. 3
gole po przerwie, w tym jeden w doliczonym czasie gry, przypieczętowały zwycięstwo gości i
pozwoliły im wskoczyć na pozycję wicelidera, zrównując się punktami z Górnikiem Polkowice.

Hutnik Kraków – Siarka Tarnobrzeg 6:0 (4:0)
Takiego wyniku w Krakowie nie spodziewał się nikt. Siarka, która w tym sezonie zaliczyła przecież
wysokie zwycięstwo (4:0 przeciwko Zniczowi) tym razem straciła aż 6 bramek. A to oznacza, że w
poprzednich dwóch starciach ekipa z Tarnobrzegu dała sobie strzelić aż 10 goli. Według liczb mecz nie
był jednak aż tak jednostronny. Świetna celność (71%) oraz skuteczność (60%) to atuty, dzięki którym
krakowianie zwyciężyli tak wysoko. Mieli oni swój dzień i póki co zapisują się na kartach obecnego
sezonu jako ekipa, która w jednym meczu strzeliła najwięcej bramek – oczywiście obok Stomilu
Olsztyn. Jest to jednocześnie najwyższe jak na razie zwycięstwo w trwającej kampanii.