Hutnik Kraków będzie kolejnym naszym rywalem w kwietniowym maratonie spotkań. Mimo, że to Skra jest o 10 pozycji w tabeli wyżej, o zwycięstwo z pewnością nie będzie łatwo. Z powodu natężenia spotkań nasza drużyna złapała ostatnio zadyszkę, a rywale wydaje się być na fali wznoszącej. W dodatku jak tlenu potrzebują punktów w walce o utrzymanie.

Skra w 26 meczach zgromadziła 45 punktów, krakowianie o 18 mniej. Jednak patrząc tylko na pięć ostatnich spotkań to Hutnik uzbierał 10 oczek, czyli dwa razy więcej od nas. W minioną środę (14.04) drużyna z Suchych Stawów odniosła przekonujące zwycięstwo 4:1 z Błękitnymi Stargard. – Zagraliśmy bardzo dobre zawody. W ostatnich meczach udaje nam się reagować bezpośrednio na wynik. Mamy lepsze bilanse z drużynami walczącymi o utrzymanie i to może być na koniec bardzo istotne – mówił po tamtym meczu trener Szymon Szydełko.

Mimo wysokiej wygranej, lekki grymas mógł po meczu z Błękitnymi mieć Kamil Sobala. Były piłkarz Skry, pochodzący z naszego regionu otrzymał czwartą żółtą kartkę i nie będzie mógł zagrać na „Lorecie”. – Nie lubię komentować decyzji sędziowskich, ale moim zdaniem ta kartka mi się nie należała. Odnieśliśmy ważne zwycięstwo, mieliśmy świadomość jak wygląda tabela, udało nam się zdominować przeciwnika i stąd tyle bramek. Z gry jestem zadowolony, cieszę się, że wróciłem do pierwszego składu. Mecz w Częstochowie będzie bardzo ważny, nie boimy się go, a wręcz jako drużyna na niego czekamy – komentował po spotkaniu Sobala.

Czynnikiem dodatkowo motywujący naszą drużynę przed starciem z Hutnikiem z pewnością jest wynik pierwszego meczu w Krakowie. – Przegraliśmy z nimi 1:3. Będziemy chcieli się zrewanżować, bo po tamtym meczu siedzi w nas taka zadra. Mamy siedem punktów przewagi nad miejscem, które nie zapewnia baraży, więc cały czas jest miarę bezpiecznie. W sporcie nie zawsze się wygrywa i pozostaje nam tylko dalej mocno trenować i dalej wierzyć w sukces. Z podniesionymi głowami przystępujemy do kolejnych meczów – mówił z kolei po przegranym meczu w Ostródzie (1:2) trener Marek Gołębiewski. Nasz szkoleniowiec zwraca również uwagę na ogromne natężenie spotkań, które nie mogło pozostać bez wpływu na dyspozycję zawodników: – Jest dużo tych meczów. My lubimy grać w piłkę i nie chcę zwalać winy za porażkę na częste granie, bo wszyscy mają tak samo. Jedynie cały czas mam w głowie ten nieszczęsny 7 kwietnia, kiedy wszyscy mieli wolne, a my musieliśmy jechać do Lublina. Apelowaliśmy o to, aby został on przełożony na inny termin, ale to już jest historia, niczego nie zmienimy. Nasze zmęczenie jest jednak w jakimś sensie pokłosiem tej decyzji. Nie możemy zregenerować się tak jakbyśmy chcieli – podkreślał szkoleniowiec Skry.

Nasza drużyna potrzebuje przełamania i powrotu do świetnej serii z pierwszej części rundy wiosennej, goście z Krakowa mają raptem trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Już tylko te dwa powody sprawiają, że spotkanie, które o godzinie 16.00 rozpocznie sędzia Dawid Bukowczan z Żywca zapowiada się bardzo interesująco. Do śledzenia transmisji z meczu zapraszamy do aplikacji eWinner.