Rozmowa z Damianem Ciechanowskim – w obecnej kadrze to piłkarz z najdłuższym stażem w Olimpii.

W Grudziądzu grasz od sezonu 2015/2016. Przychodziłeś do klubu na wiosnę i sytuacja była podobna – walki o utrzymanie 1. Ligi. Ten sezon jest podobny – walk o utrzymanie 2. Ligi.

Tamten sezon różni mocno, bo na wiosnę mieliśmy do rozegrania tylko 13 spotkań. Wtedy udowodniliśmy wszystkim, że z tak trudnej sytuacji można wyjść. Teraz mamy przed sobą jeszcze 10 spotkań i wiele punktów do zdobycia. Wierzymy w to, że zdobędziemy jak najwięcej punktów i się utrzymamy.

Start rundy wiosennej rewelacyjny. Na początek rundy wygrana z Motorem, remis z Bytowem. Były jeszcze wygrane ze Stalą Rzeszów i Sokołem Ostróda. Ale ostatnio Olimpia zanotowała 4 porażki. Czy niemoc przełamiecie już w środę?

Złapała nas spora zadyszka. 4 porażki źle wyglądają i nie będziemy się oszukiwać. Zamazują one dobry początek tej rundy w naszym wykonaniu. W drużynie jest duża mobilizacja. Przez pauzę w ostatniej kolejce mamy wydłużony czas do przygotowania do kolejnych meczów. Wiem, że każdy sobie to w głowie poukładał. I wiem, że ze Zniczem wyjdziemy i po prostu wygramy. Szkoda tych dwóch spotkań z Hutnikiem i Lechem, które przegraliśmy. Ale są teraz przed nami 3 ważne mecze i wierzę, że w środę przywieziemy 3 punkty. Musimy przełamać niemoc, bo ona już za długo trwa.

W maju czekają nas mecze z zespołami z górnej części tabeli. Piłka jest przewrotna – przegraliśmy mecze z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie, ale możemy zwyciężać z zespołami z czołówki. Zapytam o bilans bramkowy – tylko 24 strzelone i 44 stracone bramki. Wiele osób zadaje pytanie co nie gra w zespole?

Trudno tak jednoznacznie ocenić i znaleźć na to receptę. Gdybyśmy mogli zaczarować magiczną różdżką i to wszystko zmienić – zacząć tracić mało bramek i jednocześnie strzelać ich więcej to na pewno wyglądałoby to inaczej. Ciężko pracujemy na treningach, żeby poprawić skuteczność, zarówno w ataku jak i obronie. Jesteśmy drużyną – bronimy wszyscy i atakujemy wszyscy. Z meczu na mecz kreujemy coraz więcej sytuacji, brakowało nam zimnej krwi, aby wykończyć akcje. Jednocześnie popełnialiśmy głupie błędy w obronie, co kosztowało nas utraty bramek. Recepta jest prosta – wyeliminować błędy w obronie i zacząć wykorzystywać sytuacje, które tworzymy. Uważam, że to będzie klucz i recepta w kolejnych spotkaniach.

Patrząc na meczowe statystyki, grę na treningach to można pomyśleć, że drużyna jest świetnie przygotowana. Czy problem ostatnich spotkań siedział gdzieś w głowach?

Na pewno jesteśmy świetnie przygotowani fizycznie. Być może niektóre sytuacje siedziały w głowie. Czasami jak się za bardzo chce to nie do końca wyjdzie. Ale czas, żeby to spięcie minęło. Musimy wrócić to tego co potrafimy robić – dobrej i skutecznej gry. W treningu wygląda to lepiej i czas przełożyć to na mecz. Czasu do końca sezonu nie zostało dużo i  już nie ma czasu na błędy i niewykorzystane sytuacje. Czas zdobywać punkty.

W obecnej kadrze jesteś najdłużej grającym piłkarzem w barwach Olimpii. W Grudziądzu grasz od rundy wiosennej 2016 roku. Czy dalej czujesz się dobrze mieszkając i grając w Grudziądzu?

Na pewno tak. Nie spodziewałem się, że w Olimpii będzie mi dane tak długo grać. Z Grudziądzem mam związanych wiele pięknych chwil, jak i tych gorszych. Trochę już meczów w Olimpii zagrałem i mam nadzieję, że zagram ich jeszcze więcej. Jestem szczęśliwy w Grudziądzu. Urodziła mi się tu córka, świętowaliśmy awans, utrzymanie, ale były też gorzkie chwile jak spadek. Wierzę, że w tym sezonie tej gorzkiej chwili jak spadek nie będzie i utrzymamy poziom centralny w Grudziądzu i klub dalej się będzie mógł rozwijać.

W barwach Olimpii zagrałeś to tej pory 155 spotkań – 148 meczów w rozgrywkach 1. i 2. Ligi oraz 7 spotkań w pucharach. Jesteś w TOP 3 – obok Marcina Woźniaka i Marcina Smolińskiego, Olimpii Grudziądz jeżeli chodzi o liczbę występów na szczeblu centralnym. Jeżeli zagrasz jeszcze kilka spotkań to będziesz samodzielnym liderem tabeli Wybitnego Reprezentanta.

Na pewno cieszy takie wyróżnienie. To pokazuje, że trenerzy przez cały ten czas mieli do mnie zaufanie. Różnie to bywało – raz grałem lepsze, innym razem gorsze mecze. Na pewno cieszy liczba występów. Nigdy bym się nie spodziewał, że tyle ich będzie i tak się tutaj zadomowię. Można powiedzieć, że Grudziądz jest moim drugim domem.